Kurołapki, drzwi samobójcze i otwierane pod wiatr – dlaczego nie są już tak popularne?

Rolls-Royce Spectre (2023) | Rolls-Royce Media

Są na świecie samochody, które nie posiadają tradycyjnie otwieranych drzwi. Pomijając ich różne typy, chciałbym dzisiaj opowiedzieć historię tych z zawiasami zamontowanymi z tyłu. U nas mówi się, że otwierają się „pod wiatr” lub korzysta z określenia „kurołapki”. Z kolei w języku angielskim potocznie mówi się na nie „suicide doors”, czyli… drzwi samobójcze. Przybliżam ich historię i wyjaśniam, dlaczego już nie są tak popularne i spróbuję znaleźć wyjaśnienie ich nazwy.

Warto na samym początku nadmienić, że tekst powstał w oparciu o wiele źródeł. Większość z nich opisywała rynek amerykański, co może nie do końca odzwierciedlać europejskie realia. Sądzę jednak, że tekst jest na tyle kompletny, że nie będzie to miało większego znaczenia.

Autor: Rastoporte

Początki motoryzacji i wozy konne

Tak otwierające się drzwi nie są ani nieużywanym od lat archaizmem, ani współczesną fanaberią.

Można powiedzieć, że są nawet starsze niż samochody. Jeszcze za czasów wozów konnych, tego typu montaż zawiasów był powszechnie stosowany. Modne wówczas francuskie drzwi otwierane do tyłu, ułatwiały wsiadanie i wysiadanie kobietom ubranym w długie spódnice. Ówczesne kabiny były znacznie węższe od samego auta i nie wsiadało się do nich w sposób bezpośredni. Przed postawieniem nogi we wnętrzu, konieczne było skorzystanie z dodatkowego stopnia. Jeden z wielu powodów, przez który taki sposób otwierania i wsiadania był wygodniejszy dla każdego.

Pierwsze nadwozia pojazdów silnikowych były inspirowane tamtymi konstrukcjami, więc siłą rzeczy wkroczyły one do świata motoryzacji. Rolls-Royce Silver Ghost z 1910 roku uznawany jest za pierwszy seryjnie produkowany samochód z drzwiami otwieranymi pod wiatr. Ciężko jednak znaleźć jakieś sensowne zdjęcie dla zobrazowania.

Kilka dekad popularności

Zyskały popularność w latach 20. i 30. XX wieku, stając się dosyć powszechnym rozwiązaniem. Korzystało z nich wiele marek, ale wymienię tylko kilka przykładów: Peugeot 301 (1932), Bugatti Type 57 (1934), Lincoln Zephyr (1936), Fiat 500 Topolino (1936), Renault Primaquatre (1937), Cadillac Series 65 (1937), wszystkie przedwojenne modele Tatry.

W latach 40. były raczej regułą niż wyjątkiem. Przykłady: Packard 110 (1941), Renault 4CV (1946), Sunbeam-Talbot 90 (1948), Saab 92 (1949), Rolls-Royce Silver Dawn (1949) i mnóstwo innych.

Renault 4CV (1946) | wikipedia.com

O ile pierwsze dwie-trzy dekady to rozwój technologii i motoryzacji jako takiej, tak lata 50. i 60. to już czysty wyścig zbrojeń. Znaczenie zaczęła mieć moc, a co za tym idzie, na drogach zrobiło się dosyć niebezpiecznie.

Mimo to sporo nowych samochodów debiutujących w tej dekadzie nadal korzysta z modnych drzwi, m.in. Rover P4 (1950), Mercedes-Benz 220 (1951), Toyota Crown (1955), Fiat 600 Multipla (1955), Lloyd LT 600 (1955), Cadillac Eldorado Brougham (1957), Subaru 360 (1958), Austin FX4 (1958).

Rover P4 (1950) | electronixandmore.com

Koniec złotej ery

Poprzedni akapit był wstępem do najważniejszego okresu w odniesieniu do drzwi, czyli lat 60. To w tej dekadzie nastąpiły ogromne zmiany zarówno w kontekście samych drzwi, jak i całej motoryzacji — przynajmniej tej amerykańskiej.

Wszystko za sprawą Ralpha Nadera, który w 1965 roku opublikował książkę o nazwie „Unsafe at Any Speed”. Dotyczyła niebezpiecznych aspektów ówczesnych amerykańskich samochodów. Padły także oskarżenia w kierunku producentów o niechętne inwestowanie w rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo.

Autor skrytykował m.in. wnętrza samochodów z błyszczącym wykończeniem w chromie i często z twardych metali w dodatku z ostrymi krawędziami. Zwrócił też uwagę na fakt, że wygląd stał się priorytetem kosztem dobrych, praktycznych i bezpieczniejszych rozwiązań. Odnosi się to głównie do zewnętrznych kształtów. Wystające elementy zderzaków i ostre krawędzie poszycia nie były niczym wyjątkowym w tamtych czasach. Oczywiście zagadnień było więcej, ale te dwa tematy dają już do myślenia.

Przykład niebezpiecznej deski rozdzielczej — Buick Roadmaster (1957) | wikipedia.com

Ta publikacja zainicjowała mnóstwo długofalowych zmian. Utworzono dedykowane bezpieczeństwu na drogach i w pojazdach struktury w amerykańskiej administracji. Zaczęły się regulacje i wymagania stawiane producentom, a bezpieczeństwo zaczęto brać na poważnie. Zmiany trwały latami i nie nastąpiły z dnia na dzień, ale to właśnie względy bezpieczeństwa były głównym powodem odejścia od drzwi otwieranych pod wiatr.

Ostatnim autem, jakie można było kupić z zawiasami z tyłu w Stanach Zjednoczonych, był Ford Thunderbird do 1971 roku.

Ford Thunderbird (1971) | insidehook.com

A jak już przy Thunderbirdzie jesteśmy, to warto wspomnieć, że jako pierwszy wykorzystywał sekwencyjne kierunkowskazy, szczegóły znajdziecie poniżej.

Niebezpieczeństwa

Największym zagrożeniem w czasach ich świetności było ryzyko wypadnięcia z pojazdu. Rosnąca moc silników, coraz wyższe prędkości osiągane na drogach nie pozostawały bez wpływu na bezpieczeństwo. Sama już prędkość powodowała wzrost siły odśrodkowej, co mogło prowadzić do niezamierzonego otwarcia drzwi przez pasażerów opierających się o nie. Poza tym nie było też pasów bezpieczeństwa, które mogłyby utrzymać człowieka we wnętrzu po ewentualnym otworzeniu się ich.

Było również wiele przypadków otwarcia drzwi podczas jazdy z powodu silnego strumienia powietrza. W takiej sytuacji tradycyjne drzwi pozostaną uchylone lub nie da się ich otworzyć szerzej, ewentualnie po prostu się zamkną przez nacisk powietrza. Te otwierane pod wiatr zostaną natychmiast otwarte z ogromną siłą, powodując nawet ich całkowite wyrwanie. Tyczy się to głównie piątej i szóstej dekady XX wieku.

Lincoln Continental (1960) | 95octane.com

Jeżeli natomiast spojrzymy dalej wstecz, możemy uwzględnić jeszcze kilka dodatkowych elementów, które miały na to wpływ. Czysto mechaniczne rozwiązania, tj. mechanizmy drzwi i realne ryzyko awarii zamka w drzwiach doprowadzające do ich otwarcia podczas jazdy. Rygle zabezpieczające nie były powszechnie stosowane. Do tego mniej utwardzonych dróg, jak i same konstrukcje pojazdów i ich zawieszeń, także nie były tak dopracowane i komfortowe.

Zagrożeniem był również sam proces otwierania na postoju. Istniało bowiem ryzyko zmiażdżenia podczas wysiadania. Pojazd jadący w tym samym kierunku, uderzając w drzwi tradycyjne, wyrwałby je do przodu, otwierając je szerzej. Z kolei te otwierane „pod wiatr” zostałyby z ogromną siłą zamknięte, co mogłyby być znacznie groźniejsze w skutkach.

Wskazuje się także na ryzyko wobec pieszych, gdzie istniała możliwość uderzenia drzwiami i ewentualnego wepchnięcia na jezdnię.

Pochodzenie nazwy

Jak się okazuje, określenie pochodzenia tej nazwy nie jest do końca oczywiste. Z poprzednich akapitów wiadomo, że jest to bezpośrednio powiązane z bezpieczeństwem, ciężko jednak wskazać konkretny powód.

Rzekomo termin „drzwi samobójcze” powstał w celu wzmocnienia efektu psychologicznego, aby ostrzec ludzi przed ryzykiem i zniechęcić do kupowania pojazdów wyposażonych w tego typu rozwiązanie. Chodziło o to, że ze względu na konstrukcję takich drzwi każdy, kto znajdował się w środku, był w pewnym sensie samobójcą z powodu niebezpieczeństwa, na jakie był narażony.

Istnieje też jednak teoria, obok której nie można przejść obojętnie. Wiele źródeł wskazuje ją jako tę najbliższą zagadki związanej z nazwą. Sugeruje ona, że może to mieć związek z gangsterskimi porachunkami z lat trzydziestych. Tak otwierające się drzwi ułatwiały bowiem wypchnięcie kogoś podczas jazdy. Fakt to bardziej zabójstwo niż samobójstwo, ale w czasach braku kamer i monitoringu można było wiele sytuacji upozorować.

A co z innymi nazwami? Określenia „otwierane pod wiatr” tłumaczyć nie trzeba. Kurołapki? To jest dla mnie osobiście kolejna zagadka, bo nigdy się z nim osobiście nie spotkałem. Bezpośrednio jest on związany z autem FSO Syrena 100 z 1957 roku, która wyposażona była w omawiane dzisiaj drzwi.

FSO Syrena 100 (1957) | interia.pl

Mogę się tylko domyślać, że służyła do łapania kur gdzieś na polskiej wsi w latach 60., choć może to tylko pieszczotliwe nazewnictwo niepowiązane z kurami, a jedynie skojarzone z możliwością ich łapania? Nie wiem. Może któryś z czytelników ma większą wiedzę w tym zakresie?

„Kurołapki” obecnie

To jak to jest, że kiedyś było to tak niebezpieczne, a jednak do dzisiaj stosuje się to rozwiązanie? Nie bez znaczenia jest rozwój systemów bezpieczeństwa biernego i czynnego. Postęp technologiczny jako całość umożliwia dzisiaj bezpieczne wykorzystywanie drzwi otwieranych do tyłu. Jest to oczywiście droższe i znacznie komplikuje konstrukcję auta.

Przerobienie dowolnego pojazdu z tradycyjnymi drzwiami na te otwierane pod wiatr, wymagałoby mnóstwa pieniędzy. Badania, testy, zmiany konstrukcyjne, to znacznie szerzej zakrojona operacja niż mogłoby się wydawać. Wymogi bezpieczeństwa i testy zderzeniowe są nieubłagane. Wszystko to powoduje, że to niczym nieuzasadnione koszty. Przeróbki garażowe pomijam, bo nie muszą spełniać wymagań i przechodzić testów zderzeniowych.

Dwa współczesne wcielenia

Wśród bieżących samochodów pierwszy na myśl przychodzi przywiązany do tradycji Rolls-Royce. I słusznie, bo od 1910 roku jest wierny temu rozwiązaniu i opanował je do perfekcji. Na tej marce jednak świat się nie kończy. Podzieliłem współczesne drzwi na dwie kategorie — pierwsza dotyczy aut ze słupkiem B, a druga samochodów bez niego.

W czterodrzwiowych autach Rolls-Royce, przednie otwierają się zwyczajnie, tylne z kolei już pod wiatr. Samochody wyposażone są w słupek, do którego zamykają się obie furtki i są przy tym niezależne, czyli można otworzyć tylne bez otwierania przednich.

Rolls-Royce Phantom (2023) | torque.com

Dwudrzwiowe auta marki Rolls-Royce także wykorzystują furtki otwierane do tyłu, co jest już znakiem rozpoznawczym marki i nie znam obecnie drugiej, która by wykorzystywała współcześnie ten sposób.

Rolls-Royce Spectre (2023) | Rolls-Royce Media

Motyw ze słupkiem jest stosowany również przez innych producentów, choć o dziwo ciężko znaleźć przykłady. Z nowożytnych aut będzie to Lincoln Continental Coach Door Edition (2009), Opel Meriva (2010), Ferrari Purosangue (2023), i ewentualnie chiński HiPhi X (2023).

Ferrari Purosangue (2023) | netcarshow.com

Ciekawszym i ładniejszym rozwiązaniem jest pozbycie się środkowego słupka. Wydawać by się mogło, że to trudniejsza do opracowania konstrukcja, a jednak stosowana jest znacznie częściej. Przykłady nasuwają się same: Saturn Ion Quad Coupe (2002), Honda Element (2003), Mazda RX-8 (2004), Toyota FJ Cruiser (2007), BMW i3 (2013), Mazda MX-30 (2022). Niestety w tych samochodach, otwarcie tylnej furtki jest możliwe dopiero po otwarciu przedniej. I trzeba pamiętać, że najpierw trzeba zamknąć tę tylną, a dopiero potem przednią.

Honda Element (2003) | netcarshow.com

Z tego typu aut jest jeszcze Saturn SC II (1999) i Mini Clubman (2007), a także najnowszy Fiat 500 3+1 (2023). W przypadku tych aut ciekawostka jest podwójna, ponieważ tylne drzwi występują tylko z jednej strony, czyniąc te auta niesymetrycznymi.

Pomijam w tym akapicie modele koncepcyjne celowo, bo przykładów byłoby znacznie więcej. Koncepty słyną niestety z tego, że wielu idei z nich nie przenosi się na taśmę produkcyjną.

Przyszłość drzwi otwieranych pod wiatr

Mimo iż jest to wynalazek stary jak… motoryzacja, to do lamusa wcale odchodzić nie zamierza. Co najciekawsze, w najbliższych latach można spodziewać się nowych modeli z pewnymi innowacjami w tym zakresie.

Ford oraz Hyundai złożyły wnioski patentowe w USA, które tyczą się nowych rozwiązań technicznych umożliwiających otwieranie drzwi pod wiatr. Łączą przy tym najlepsze cechy dwóch wcześniej opisanych metod otwierania.

Celem jest pozbycie się słupka B, ale zachowanie jednocześnie niezależności działania obu par drzwi. Ford wykorzystał do zaprezentowania tego dzieła Lincolna Nautilusa, z kolei Hyundai posłużył się marką Genesis i modelem G90.

Co z tego wyjdzie? Zobaczymy za kilka lat.

Źródła: insidehook.com, wikipedia.com, goodcar.com
Co myślisz o tym artykule?
  • Świetny (4)
  • Interesujący (1)
  • Słaby (1)
  • Przydatny (0)
  • Nudny (0)
Total
0
Shares

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj natychmiastowe powiadomienie email o nowych wpisach.

Bez spamu i reklam. Tylko najnowsza treść!

Komentarze 2
  1. Z nazwą “kurołap” nie chodziło o to, że Syrenka służyła do łapania kur. Chodziło o to, że kojarzyła się z człowiekiem, który łapie kury. W dzisiejszych czasach to faktycznie bardzo rzadki widok. Ale w tamtych latach to było częste, że ktoś po podwórku ganiał łapiąc kury. A jak wygląda człowiek łapiący ganiające swobodnie kury? Jego sylwetka jest lekko pochylona, nogi ugięte a ręce są mocno rozłożone, rozchylone! I na zasadach takiego żartu, powstała nazwa – kurołap. Syrenka z otwartymi drzwiami wyglądała jakby chciała łapać kury

    1. Bardzo dziękuję za ten komentarz. Zagadka z nazwą rozwiązana 🙂 Myślałem, że ma to większy związek z samą Syreną, a to po prostu luźne skojarzenie. Jeszcze raz dzięki za cenną wiedzę!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzedni
Strefa Zakazu Graciarstwa

Strefa Zakazu Graciarstwa

Następny
Jak się zrazić do włoskiego, czyli Fiat Palio Weekend

Jak się zrazić do włoskiego, czyli Fiat Palio Weekend

Zobacz także:
Total
0
Share