Spis treści:
Jakiś czas temu napisałem wpis na temat ilości pojazdów mechanicznych w przeliczeniu na 1000 mieszkańców, przy czym mój poprzedni tekst tyczył się okresu międzywojennego. Dziś artykuł o tej samej tematyce, ale w odniesieniu do okresu po zakończeniu drugiej wojny światowej. Czyli czasy zimnej wojny i okres po jej zakończeniu.
Autor: SMKA
Poprzedni artykuł tej serii – okres międzywojenny
Samochody w USA
Pod koniec lat 30. było w USA ponad 200 samochodów w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Czyli więcej niż w jakimkolwiek kraju europejskim.
Jeśli idzie o czasy powojenne, to wszystkie dane najlepiej zobrazuje poniższa tabela. Ważna data to 1967 rok: osiągnięcie 500 samochodów na 1000 mieszkańców. Czyli pod koniec lat 60. poziom zmotoryzowania USA był zbliżony do tego, jaki występuje we współczesnych krajach europejskich.
| Rok | Ilość aut na 1000 mieszkańców (USA) |
|---|---|
| 1950 | 320 |
| 1960 | 410 |
| 1967 | 500 |
| 1970 | 545 |
| 1980 | 710 |
| 1990 | 773 |
Jeśli idzie o czasy współczesne, obecnie mamy w USA około 800 samochodów w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Czyli od 1990 roku poziom zmotoryzowania amerykańskiego społeczeństwa nie wzrósł gwałtownie.
Należy pamiętać, iż w USA życie bez samochodu jest problematyczne. Komunikacja zbiorowa niby istnieje, ale jest zdecydowanie mniej rozbudowana niż w Europie. Czyli samochód nie jako luksus, lecz jako życiowa konieczność.
Kolejna uwaga: w wielu stanach USA nie ma wymogu dokonywania corocznego przeglądu technicznego auta. Ułatwia to eksploatację auta w nieprzesadnie dobrym stanie technicznym i sprzyja dużej liczbie aut w przeliczeniu na ilość mieszkańców. Pewnie niektórzy polscy graciarze byliby zadowoleni, gdyby amerykańskie podejście do przeglądu technicznego zostało zaimplementowane w kraju nad Wisłą.
Europa Zachodnia
Nieco inaczej sprawa miała się w Europie Zachodniej. Europa w czasach tużpowojennych była wyraźnie mniej zmotoryzowana od USA. Należy pamiętać o tym, iż spora część Europy mocno ucierpiała w wyniku zniszczeń wojennych.
Kolejna uwaga: tak jak w okresie międzywojennym Niemcy były gorzej zmotoryzowane od Francji i Wielkiej Brytanii. Tak samo w latach 50. Republika Federalna Niemiec była gorzej zmotoryzowana od wymienionych wcześniej krajów. Choć trzeba pamiętać, że zniszczenia wojenne znacznie mocniej dotknęły terytorium Niemiec od terytorium wysp brytyjskich.
Wedle mojej wiedzy w Belgii 1960 roku były 102 samochody w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Czyli wynik podobny jak w USA wczesnych lat 20. XX wieku (prawie 40 lat wcześniej!). Jeśli idzie o inne kraje zachodnioeuropejskie: Francja miała w 1960 roku 158 samochodów na 1000 mieszkańców. Analogiczny wskaźnik dla Wielkiej Brytanii to 137 automobili.
| Kraj | Ilość aut na 1000 mieszkańców (1960) |
|---|---|
| Francja | 158 |
| Wielka Brytania | 137 |
| Belgia | 102 |
Pod koniec lat 80. w najzamożniejszych krajach Europy Zachodniej było około 400 aut w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Czyli wynik niezły, ale i tak gorszy niż w USA. Współcześnie w zamożnych krajach zachodnioeuropejskich (Niemcy, Francja, Wielka Brytania) mamy około 600 automobili na 1000 obywateli.
PRL i inne kraje demokracji ludowej
Spójrzmy teraz na tereny po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Jak łatwo się domyślić, kraje socjalistyczne (bądź jak kto woli, komunistyczne) były wyraźnie mniej zmotoryzowane niż kraje zachodnie. Powód? Przeciętny mieszkaniec demoludów był wyraźnie mniej zamożny od obywatela krajów zachodnich.
Dochodzi jeszcze inna rzecz: motoryzacja indywidualna budzi skojarzenia z indywidualizmem. Podczas gdy w krajach demokracji ludowej był nacisk na kolektywizm. Komunikacja zbiorowa lepiej pasuje do kolektywizmu niż motoryzacja indywidualna.
Warto zauważyć, że w czasach powojennych, w niektórych krajach zachodnich prawie całkowicie zlikwidowano sieć tramwajową (USA, Wielka Brytania, Francja). Podczas gdy trudno mi znaleźć jakiś kraj bloku wschodniego, gdzie nastąpiłaby praktycznie całkowita likwidacja taboru tramwajowego.
Przejdźmy do liczb. Ilość samochodów w przeliczeniu na 1000 mieszkańców w poszczególnych demoludach roku 1988. Niemiecka Republika Demokratyczna: 225 samochodów. Czechosłowacja: 188 automobili. Węgry: 156 samochodów. Polska: 120 aut.
Kolejne kraje. Bułgaria: 137 samochodów w 1989 roku. Rumunia: 56 samochodów w 1990 roku. Rosyjska Republika Radziecka: 60 automobili w 1991 roku. Dane w przeliczeniu na 1000 mieszkańców.
| Kraj | Ilość samochodów na 1000 mieszkańców (1989) |
|---|---|
| Niemiecka Republika Demokratyczna | 225 |
| Czechosłowacja | 188 |
| Węgry | 156 |
| Bułgaria | 137 |
| Polska | 120 |
| Rosyjska Republika Radziecka | 60 (1991 rok) |
| Rumunia | 56 (1990 rok) |
Jak widać, nawet najlepiej zmotoryzowane NRD i tak miało dwa razy mniej samochodów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, względem najzamożniejszych krajów Europy Zachodniej.
Współczesna Polska, czyli III RP

Obecnie mamy w Polsce około 630 samochodów w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Czyli wynik nawet wyższy względem niektórych krajów zachodnioeuropejskich. Tutaj ciekawostka: jakiś czas temu, według niektórych źródeł sprzed kilku lat, miało być w Polsce około 700 automobili na 1000 obywateli. Skąd ta rozbieżność? Otóż statystyki sprzed kilku lat zawierały tak zwane martwe dusze. Czyli auta, które wiele lat temu zostały zezłomowane, a nadal były uwzględniane w statystykach. Stąd też sztuczne zawyżanie liczby samochodów w naszym kraju.
| Rok | Ilość aut na 1000 mieszkańców (Polska) |
|---|---|
| 1989 | 120 |
| 2000 | 260 |
| 2010 | 450 |
| 2025 | 630 |
Jeśli idzie o wcześniejsze lata III Rzeczpospolitej. Rok 2000 to około 260 samochodów na 1000 mieszkańców. Dziesięć lat później było już 450 aut w przeliczeniu na 1000 osób. Skąd ta zmiana? Być może rolę zagrało wejście Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Wejście Polski do UE ułatwiło import używanych aut. Oczywiście pozostaje pytanie ile tych samochodów to były realnie istniejące auta, a ile to były martwe dusze.
Daleki wschód
Spójrzmy na daleki wschód. Japonia nie była przesadnie mocno zmotoryzowanym krajem we wczesnym okresie zimnej wojny. W 1960 roku Japończycy mieli 5 samochodów osobowych w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Jednak ten wskaźnik szybko rósł. Już w okolicach 1970 roku Japonia miała mniej więcej 100 aut na 1000 obywateli. Rok 1980 to mniej więcej 200 samochodów. Jeśli idzie o czasy bardziej współczesne, w 2019 roku Japonia miała trochę ponad 500 automobili na 1000 osób.
| Rok | Ilość aut na 1000 mieszkańców w Japonii (w bardzo dużym przybliżeniu) |
|---|---|
| 1960 | 5 |
| 1970 | 100 |
| 1980 | 200 |
| 1990 | 300 |
| 2000 | 420 |
| 2010 | 480 |
| 2019 | 500 |
Czas na inny ważny kraj dalekiego wschodu: kontynentalne Chiny, czyli Chińska Republika Ludowa. W okresie zimnej wojny Chiny były bardzo słabo zmotoryzowanym krajem. Czasy współczesne to jednak co innego. Udało mi się znaleźć dane, zgodnie z którymi w 2019 roku Chińczycy mieli 115 samochodów osobowych w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Według innych źródeł w roku 2024 było w Chinach około 250 automobili na 1000 osób. Podejrzanie duży wzrost. Być może różnica tyczy się definicji samochodu: jeśli uwzględnić jedynie auta osobowe, ilość pojazdów będzie mniejsza, względem wliczenia do puli pojazdów również pojazdów użytkowych (ciężarówki i autobusy).
W każdym razie dziś w Chinach auto osobowe nie jest jakimś rarytasem. Przynajmniej jeśli idzie o duże miasta. Podejrzewam, że na chińskiej prowincji poziom zmotoryzowania może być wyraźnie gorszy. Dodam, iż spotkałem się z prognozami, że do 2040 roku będzie w Chińskiej Republice Ludowej 400 samochodów na 1000 obywateli. Czyli nadal gorzej niż we współczesnej Japonii, ale nie ekstremalnie gorzej.
Przyszłość motoryzacji
Zdaję sobie sprawę z tego, że nawet niesamowicie inteligentni ludzie potrafili się wyłożyć na przewidywaniu przyszłości. Widać jednak pewne trendy. Trendy takie jak nacisk na samochody elektryczne oraz nacisk na komunikację publiczną w miastach. Być może przy tego typu trendach ilość samochodów osobowych zacznie spadać. Innymi słowy: nie zdziwię się, jeśli za kilkadziesiąt lat posiadanie własnego auta będzie czymś typowym głównie dla ludzi zamożnych, a niekoniecznie typowym dla przeciętnie zarabiających obywateli. Mam na myśli przede wszystkim Polskę i inne kraje europejskie.
Oczywiście trendy mogą ulec odwróceniu. Stąd też nie należy moich proroctw traktować jako jakiejś prawdy objawionej.




