Historia sekwencyjnych kierunkowskazów — są starsze niż myślisz

Animowane, pływające, sekwencyjne — nazwy są różne, ale funkcja ta sama. Bajer, o który nikt nie prosił, a mimo to ciężko wskazać współczesne auto bez tego rozwiązania. Wydawać by się mogło, że to nowość rozpowszechniona w ostatnich latach dzięki ledowemu oświetleniu. W rzeczywistości jest to znacznie starszy gadżet, niż myślicie. Debiut odbył się 59 lat temu!

Autor: Rastoporte

Pierwszy samochód na świecie

Pierwszym pojazdem wyposażonym w tylne sekwencyjne kierunkowskazy był Ford Thunderbird z 1964 roku. Wstrzymano się jednak z powszechnym użyciem do 1965 roku. Wszystko przez potrzebę uchwalenia nowych przepisów w kilku stanach, aby zalegalizować nowy typ migaczy na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

Ford Thunderbird (1964-1966) – sekwencyjny tylny kierunkowskaz | techzle.com

Zasada działania była dosyć prosta. Cała tylna lampa wyposażona była w trzy żarówki — każda z nich w osobnej sekcji obok siebie. W momencie aktywacji kierunkowskazu zapalały się one po kolei w kierunku danego skrętu, po czym gasły wszystkie jednocześnie. Cykl był powtarzalny, dopóki kierunkowskaz nie został wyłączony.
Takie coś mogło powstać tylko w USA ze względu na dopuszczenie czerwonych migaczy do powszechnego użytku. Dzięki temu jedna czerwona żarówka może pełnić trzy funkcje jednocześnie — tak jak to było właśnie w Thunderbirdzie.

Wspomnę też przy okazji o zmianie, jaką dokonano w 1966 w oświetleniu Thunderbirda. Uzyskano jeszcze lepszy efekt poprzez dodanie dodatkowego światła pomiędzy lampami — pełniło ono jedynie funkcję oświetlenia pozycyjnego. Reszta lampy działała też jako światła hamowania i kierunkowskazy. Efekt natomiast był taki, że z tyłu powstał jeden wielki pas świetlny o szerokości całego auta z nowoczesnymi kierunkowskazami. Czyli coś, co znamy bardzo dobrze także dzisiaj, ale tu mówimy o roku 1966.

Kontynuatorzy trendu

Ford poszedł za ciosem i dwa lata później użył nowej funkcji ponownie. Mercury Cougar w 1967 roku został wyposażony w identyczne rozwiązanie ze względu na… identyczne lampy. To oparty na platformie Mustanga model, choć pozycjonowany nieco wyżej od niego. Dorzucono mu więc kilka bajerów, a wśród nich m.in. sekwencyjne tylne kierunkowskazy. W zasadzie identyczny układ i zasada działania co w Thunderbirdzie — różnica jedynie wizualna, bo światła schowano za chromowanym żebrowaniem.

Jako trzecich wskazuje się duet w postaci Shelby GT350 i Shelby GT500 z 1968 roku. Te zmodyfikowane Mustangi, przy okazji kilku zmian zewnętrznych oraz powstania kabrioletu, wyposażono właśnie w nowy wynalazek od Forda. Możliwe to było ze względu na wykorzystanie tego samego tylnego oświetlenia co w poprzednich modelach.

Tuż za podium zupełnie inny koncern z innym na szczęście oświetleniem. Chrysler Imperial z 1969 roku korzysta z takiej funkcji, ale też najkrócej. Wizualnie też było nieco inaczej, bo lampa posiadała cztery sekcje, a jako kierunkowskaz wykorzystywane były trzy z nich. Poniżej nagranie ukazujące zarówno działanie świateł, jak i samego mechanicznego sekwencera.

Problemy techniczne

Jak to z nowościami bywa — nie zawsze są doskonałe w momencie wdrożenia. Tak było i tym razem. Nie chce wdawać się w skomplikowane techniczne szczegóły i schematy, ale dla porządku muszę o tym wspomnieć. Sterowanie tego typu świateł odbywało się w czysto mechaniczny sposób.

W Thunderbirdach z lat 1964 – 1966 skarżono się na oślepiające światła hamowania. W 1967 roku do produkcji weszła kolejna generacja modelu z wykorzystaniem zupełnie innej stylistyki. Przy okazji rozwiązano problem oślepiania i to w bardzo prosty sposób. Od tego momentu żarówki w lampie były zasłonięte przez ozdobny pas umieszczony pośrodku prawie na całej długości lampy. Tworzyło to efekt świecenia jakby wokół tej ozdoby, więc rozproszone światło nie mogło nikogo oślepiać. Wyglądało to tak:

W 1969 roku w modelach Cougar oraz Thunderbird zastosowano nowy tranzystorowy sekwencer półprzewodnikowy. Powodem były problemy z wewnętrznym kierunkowskazem, który przy dużym obciążeniu elektrycznym przestawał działać i to rozwiązało problem, ale na chwilę.

Niedługo później, także jednostka tranzystorowa okazała się mieć swoje kłopoty. Z czasem z powodu dużego obciążenia wytwarzanego przez światła układ zaczynał słabnąć, co bezpośrednio przełożyło się na słabsze działanie świateł hamowania i kierunkowskazów. Na tyle słabe, że przestało spełniać normy bezpieczeństwa. Odpowiedź przyszła na początku 1970. Dodano cztery nowe przekaźniki, co zmniejszyło obciążenie układu i wszystkie światła mogły działać z pełną mocą. W tej formie produkowano ten układ do końca kariery.

Koniec był bliski

Ford Thunderbird korzystał z sekwencyjnych kierunkowskazów do 1971 roku, czyli przez około 6 lat (1965-1971).
Mercury Cougar był ostatnim samochodem, który wykorzystywał animowany sygnalizator skrętu. Wytrwał do 1973 roku, choć w ogólnym rozrachunku również wykorzystywał go przez sześć lat (1967-1973).
Caroll Shelby zakończył swoją współpracę z Fordem w 1969 roku, a ostatnie 600 sztuk GT350 i GT500 sprzedano jako modele z 1970 roku. Omawiane migacze używane były zatem przez około dwa lata (1968-1970).
Chrysler Imperial stracił ten bajer jeszcze w tym samym roku, co go otrzymał. Auta z rocznika 1969 to jedyne egzemplarze wyposażone w fabryczne kierunkowskazy sekwencyjne.

A potem nastała ciemność

Zrezygnowano z sekwencyjnych świateł na całe dziesięciolecia i ciężko wskazać konkretną przyczynę.
W przypadku wcześniej wspomnianego Thunderbirda podobno Ford chciał sprzedawać go bardziej ekskluzywnej klienteli. Sekwencyjne kierunkowskazy uznano za zbyt młodzieżowe i nie wpisywały się w segment bardziej wyrafinowanych samochodów.

Nie da się ukryć, że komplikowało to nieco konstrukcję i utrudniało ewentualną diagnostykę i przy okazji podnosiło też koszty. Mimo wszystko, o ile na początku było to dosyć awaryjne, to w ostateczności Ford rozwiązał chyba wszystkie problemy techniczne, a technologia została opanowana i dopracowana. Gotowe rozwiązanie istniało, a mimo to się nie przyjęło.

I nie dajcie się zwieść nagraniom, gdzie rozmaite samochody ze wszystkich dekad są wyposażone w taki bajer — to nie jest fabryczna instalacja. Powstało mnóstwo zestawów do konwersji oryginalnego oświetlenia dla ogromnej ilości aut, a w szczególności tych z lat 70. i 80.

Wielki powrót


37 lat trzeba było czekać na oficjalnego, fabrycznego kontynuatora, którym był — a jakże — Ford Mustang z 2010 roku. Tak rozpoczął się renesans tej technologii w XXI wieku.

Drugie prawdopodobnie było Audi z modelem R8 w 2012 roku, po czym obdarowano tym gadżetem resztę gamy modelowej. A później to już rozlało się po innych markach z prędkością… kierunkowskazu i nie sposób znaleźć wiarygodne informacje na ten temat.

Kierunkowskazy w XXI wieku

Wraz z rozwojem oświetlenia samochodowego, również i sekwencyjne migacze zmieniły formę. Lampy wykonane w technice LED dały zupełnie nowe możliwości. Z prymitywnego sekwencyjnego żarówkowego systemu o sterowaniu mechanicznym, przeszły transformację do płynnej świetlnej animacji sterowanej elektronicznie przez komputer. Najczęściej w formie ledowego paska, który wypełnia się światłem w kierunku skrętu, ale nie tylko. Dlatego dzisiaj najczęściej mówi się o nich jako o animowanych lub pływających kierunkowskazach. Kształty są różne w zależności od producenta i inwencji twórczej projektantów, ale funkcja zawsze ta sama.

Jest to jeden z bardzo popularnych współczesnych trendów w motoryzacji. Aktualnie można je spotkać nawet w mniejszych i tańszych modelach jak Toyota Yaris czy Skoda Scala, choć często wyłącznie w najbogatszych wersjach wyposażenia. Niektórzy wskazują też jakieś naciągane zalety ukazujące wyższość tego rozwiązania nad tradycyjnym. To chyba jednak argumenty mające świetnie wyglądać w katalogu i żeby klient dopłacił kilka złotych do bogatszego pakietu oświetlenia. Tak samo, jak 58 lat temu — to ma wyglądać i robić wrażenie, nic poza tym.

Różnica w ostatnich latach to wykorzystanie tego efektu również w przednim oświetleniu. Cała publikacja oparta była o tylne światła, ale dopiero w ciągu ostatniej dekady zaczęto używać sekwencyjnych kierunkowskazów także z przodu. To istotna informacja, bo za kilka lat to, co dla nas wydaje się normalne, dla innych stanie się ciekawostką — tak jak właśnie pierwsze niestandardowe migacze z lat 60. Poniżej współczesny przykład przedniego kierunkowskazu.

Co myślisz o tym artykule?
  • Świetny (2)
  • Interesujący (0)
  • Przydatny (0)
  • Nudny (0)
  • Słaby (0)
Total
0
Shares

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj natychmiastowe powiadomienie email o nowych wpisach.

Bez spamu i reklam. Tylko najnowsza treść!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzedni
Obrotomierz na masce — Pontiac tą opcją wyprzedził swoje czasy

Obrotomierz na masce — Pontiac tą opcją wyprzedził swoje czasy

Następny
Futrzana furgonetka z filmu „Głupi i Głupszy” – czy wiecie, z czego powstała?

Futrzana furgonetka z filmu „Głupi i Głupszy” – czy wiecie, z czego powstała?

Zobacz także:
Total
0
Share