Odkrywaj

Gdy grata brak – czyli o modelach aka resorakach słów kilka

W tematyce motoryzacyjnej nie ma raczej osoby, która by się nie zetknęła z miniaturowymi modelami przeróżnych pojazdów. W kiosku, na dziale z zabawkami, czy na giełdzie staroci lub stacji benzynowej. Każde z tych miejsc oferuje na sprzedaż model w skali. Dla jednych hobby pokroju zbierania znaczków, prospektów samochodowych czy pocztówek, dla innych łapacze kurzu albo inne durnostojki. Kiedyś hobby kojarzące się z młodszymi fanami, obecnie całkiem popularne pośród dorosłych.

Autor: SonyKrokiet

Krótka historia nie tylko tych znanych

Jedne z pierwszych szerzej znanych resoraków, zwanych po angielsku matchbox (dosłownie pudełko zapałek) produkowała brytyjska firma Lesney. Przepis na zabawkę był prosty – miniaturowy pojazd, który można schować do pudełka zapałek. Pierwsze opakowania Matchboxa – bo tak z czasem zaczęto nazywać modele w skali – przypominały wielkością takież pudełko.

Pod koniec lat 60. XX wieku wkroczył konkurent Lesneya, to jest Mattel. Jako konkurencję dla Matchboxa zaoferował Hot Wheels – modele w podobnej skali, ale służące do dynamiczniejszych zabaw. Wraz z rozpowszechnieniem się resoraków, w ich produkcję zaangażowały się takie firmy jak Corgi, Dinky, Bburago czy też SIKU, TOMICA i Majorette. Rzecz jasna firm produkujących modele jest więcej. Co ciekawe, sam Mattel w latach 90. nabył prawa do marki Matchbox. Kontynuuje jednak wydawanie resoraków pod tym szyldem.

Zbiór różnych resoraków od różnych firm – mała Testarossa jest od Herpy, zaś trzy najstarsze to Lesney; poza Polonezem reszta to Corgi, Hot Wheels, Matchbox oraz Jada

Po naszej stronie Żelaznej Kurtyny także produkowano modele. Rzecz jasna, wiele z nich było odzwierciedleniem pojazdów, jakie poruszały się po drogach krajów RWPG. Stąd też w Czechosłowacji tworzono Skody w miniaturze, w PRL-u Polskie Fiaty czy Polonezy, w NRD Trabanty i Wartburgi, natomiast w ZSRR – Moskwicze czy Łady.

Modele ESTETYKA czy czechosłowackie KADEN niejednemu zapewniały zabawę. W przeciwieństwie do modeli zachodnich były także wykonane zazwyczaj z plastiku – chociaż metalowe modele również się zdarzały. A że wyglądały najwyżej średnio? No cóż, przypominały pierwowzór – i to się liczyło.

Resorak Skody z epoki – późniejszy model Felicii wykonali ładniej ; ) | Internet

Welly, Maisto i inne Corgi – czyli kto robi modele w skali

Obecnie modele robi wiele firm tworzących miniatury wozów za daną cenę i w danej jakości. Przykładowo Welly tworzy modele zazwyczaj starszych aut, dość prosto odwzorowanych. Dużo z nich, przynajmniej oferowanych w Polsce, pochodzi z byłego Bloku Wschodniego, znaczy demoludów. Z kolei Bburago czy Maisto, WhiteBox i Solido wytwarzają większe wersje zachodnich modeli, bardziej sprawdzających się jako typowy model do postawienia, a nie do podarowania dziecku do zabawy. Zależnie też od producenta czy serii, dany model może być w zwykłym plastikowym opakowaniu, pudełku czy gablotce z podstawką.

Kiedyś powszechne było stosowanie plastikowej wytłoczki z papierkiem, obecnie serie gazetkowe idą w bardziej profesjonalne podstawki (czasem z gablotką)

Kolejny producent, IXO (tworzący także pod marką IST), wytwarza głównie starsze modele, które można znaleźć potem w przeróżnych kolekcjach. Do Polski modele ichniejszego producenta szły w seriach Kultowe Auta PRL-u czy też Legendy FSO, w Czechach jako Kalejdoskop slavnych vozu Skoda, z kolei radzieckie jako Avtolegendy CCCP. W gazetkowych modelach resoraki umieszczano w plastiku, gablotce z podstawką lub z podstawką i w plastikowym opakowaniu.

Zobacz także:  Nie tylko włoskie i koreańskie "budżetowce"- czyli co produkowano w Polsce po '89 roku
Część modeli była wykorzystywana w różnych seriach

Wraz z modelem dołączano gazetkę opisującą dany model oraz swoistą kartkę z kalendarza – opis ówczesnej sytuacji politycznej czy społecznej w danym okresie. Jakość tego dodatku jest losowa – mniejsze i większe byki merytoryczne pojawiają się w tekście.

Pewną ciekawostką jest firma Daffi, która wypuszcza na rynek pojazdy związane z polską motoryzacją – jak wiele marek, swoje modele produkują jednak w Chinach. ChRL nie są jedynym producentem resoraków – gros z nich powstawał w kraju danej marki (Francja, Wielka Brytania czy Zachodnie Niemcy).

Nie sposób wspomnieć także o Mattelu, produkującym najbardziej znane pojazdy w skali matchbox 1:64, czyli hotwheelsy. Oprócz nich produkcją zajmuje się także francuskie Majorette produkujące francuskie i nie tylko wozy, niemieckie SIKU tworzące różnorakie miniatury, a także japońska TOMICA, znana głównie z modeli samochodów z japońskiego rynku. Aczkolwiek nie wszystkie modele oni mają. No i na końcu Greenlight czy Jada. Te dwie firmy wyspecjalizowały się w tworzeniu modeli na licencji. Zazwyczaj w swojej ofercie mają pojazdy filmowe czy z seriali, głównie w skali 1:43.

Jaki rozmiar, czyli najpopularniejsze skale resoraków

Skoro poruszyłem już temat producentów, to czas napisać co nieco o skalach modeli. W modelach dostępne są skale od 1:87 (głównie od niemieckiej Herpy), najmniejszej, do makiet kolejowych, do 1:8 – największe. Z własnych obserwacji czy ofert przeróżnych sklepów, najczęściej stosuje się skalę 1:18, 1:24 oraz 1:43 czy 1:64. Welly stosuje także skale 1:35 czy 1:21, rzadziej spotykane u innych producentów. Przy czym skala 1:35 jest spotykana w modelach do samodzielnego montażu. Oczywiście skale te dotyczą aut osobowych, ciężarowych lub dostawczych. Pojazdy wolnobieżne czy specjalistyczne są robione w nieco innych skalach.

Skala 1:43 – król kolekcji kioskowych

Skala 1:43 jest chyba najczęściej spotykana. Wiele pojazdów w seriach oferowanych w kioskach było odwzorowanych w tejże skali.

Ferrari z BBurago, reszta od IXO/IST

Osobiście nazywam ją skalą gazetkową, bo przeróżne KAP-y , Legendy FSO i inne kolekcje do prenumeraty najczęściej ją stosują. Z zalet- modele są na tyle duże, że mogą zawierać dość dokładne odwzorowanie, a na tyle małe, że nie jest problemem posiadanie kilkunastu modeli na półce. No mówiąc wprost – idealna skala dla kogoś, kto chce sobie zasypać pokój pierdyliardem łapaczy kurzu. ; ) Ewentualnie umieścić model w skali swojego samochodu jako maskotkę we wnętrzu tegoż.

Skala 1:64 – HotWheels i Majorette oraz inne Lesneye

Następna w kolejce jest skala 1:64, używana przy tak zwanych matchboxach, to jest pojazdach rozmiarów tych z serii Hot Wheels. To odwzorowanie stosują także Majorette, TOMICA, niemieckie SIKU czy od jakiegoś czasu Welly. Ten rozmiar nie jest zawsze ściśle stosowany, zdarzają się modele w skali 1:60 czy 1:61.

Zobacz także:  Skoda Favorit — samochód bohater
Majorette, Lesney i noname

Pojazdy są zdecydowanie mniejsze i zazwyczaj słabiej odtworzone od 1:43. Zdarzają się jednak perełki modelowe. Skala jeszcze lepiej pasuje do wożenia w samochodzie, bo nie zabiera tyle miejsca. W tym rozmiarze, pomimo modeli premium – tak, są Hot Wheels Premium – to bardziej kojarzą się z zabawkami. No cóż, setki akcesoriów czy przeróżne wersje nielicencyjne trochę mówią o odbiorcy docelowym. Część osób traktuje je też jako inwestycję, zwłaszcza rzadkie i drogie modele.

Skala 1:24 – Hachette i inne Jada Toys

Kolejną skalą jest skala 1:24.

Wszystkie są od tego samego dystrybutora

Z modelami pierwszy raz szerzej spotkałem się przy reklamowanej serii Samochody PRL. Podobnie jak skala 1:43, tak 1:24 może być dużo lepiej odwzorowana aniżeli mniejsze. Aczkolwiek… Modele z serii o samochodach PRL były jednolite, jednak modele innych serii czy producentów zazwyczaj mają otwierane chociażby drzwi. Te oferowane w Polsce zazwyczaj nie miały otwieranych drzwi ani maski, co ujmowało im wartości. Smaczku dodaje fakt, iż częściej można spotkać modele z ruchomymi elementami.

Tatra 603 z serii gazetowej jest jednolita, ale Isuzu Piazza czy Toyota Crown ma otwierane drzwi

No i nie zajmuje tyle miejsca na półce co…

Skala 1:18 – król modelarskiej dżungli

Chyba najbardziej rozpowszechniona z dużych, zazwyczaj też swoje kosztująca jest skala 1:18.

Dodge Charger, Testarossa z Miami Vice oraz Alpine A310, ale nie w kolorze z serii Evangelion

Te modele w skali 1:18 raczej na pewno przez zdecydowane nie nie nadają się do podarowania komukolwiek do zabawy. Są za to idealne do postawienia na biurku czy wyeksponowania. Takie małe łechtanie swojego ego – modele zazwyczaj swoje kosztują, mają otwierane elementy karoserii, no i są dość dobrze odwzorowane – także pod maską czy pod karoserią. Modele w tej skali potrafią kosztować kilkaset złotych i więcej. Sami odpowiedzcie czy warto.

Skala 1:35 – Welly ale i też COBI (niespodzianka!)

Jako ostatnia skala zostaje 1:35.

BMW w skali 1:35, dla porównania Alpine A110 w skali 1:24

Z tą skalą wspomnianą wyżej miał do czynienia każdy, kto kupił modelik od Welly. Ewentualnie model w skali do złożenia. Chyba tylko oni tworzą diecasty masowo w tej skali. Chociaż poprawka – rodzime COBI tworzy w tej skali modele pojazdów do złożenia.

Krótko o niej – modele są nieco większe od tych 1:43 i sprawiają także wrażenie masywniejszych od nich. Generalnie wspomniany producent celuje bardziej tą skalą pod przeznaczenie typowo zabawkarskie. To widać – modele są nieźle odwzorowane, jednak brak im dokładności, jak w skali 1:43.

Klejony czy gotowy?

Pośród modeli bez problemu znajdziemy pojazdy dostępne jako całe (tak zwane diecast), jak i do samodzielnego złożenia. Model gotowy ma tę zaletę, że można go postawić na półkę. Z kolei model do złożenia można łatwo dostosować pod swoje preferencje. To dotyczy zarówno lakieru, wzoru felg, czy nawet konkretnych wersji albo dostosowania pod konkretny egzemplarz. Istnieje także możliwość poprawienia fabryki, jeśli dany model ma braki bądź wady, które nam nie odpowiadają.

Tutaj na przykład ktoś zrobił sobie Dodge’a z serialu Świat według Bundych | spencer1984.com

Modele diecast już trzeba rozkręcać. Pół biedy, jeśli producent umieścił śrubki na wkrętak krzyżakowy. Gorzej, jeśli śruby są z nietypowym gwintem albo podwozie modelu jest złączone nitem. W kwestii przeróbek nadwozia także jest nieco trudniej – zazwyczaj w ruch idzie mała szlifierka w celu docięcia lub odcięcia danego elementu.

Zobacz także:  Skąd wzięła się zła sława BMW? Nie tylko wóz gangsterów i dresów
Tutaj widać miks mocowań – śrubki plus zatrzaski

Część modeli zazwyczaj łączy też skręcenie na śrubki bądź nity z zatrzaskami. Niezależnie od wersji – diecast czy do złożenia – mogą występować w różnych skalach. Często spotykanymi są skale 1:35 czy 1:24, ale skala 1:12 czy 1:8 także występuje. Te dwie ostatnie stosują różne serie gazetkowe w rodzaju zbuduj swojego malucha/trabanta/deloreana.

Nowy czy używany, czyli dylemat

Nie mniej ważną kwestią jest stan danego modeliku czy tam resoraka jak kto woli. W dobie Internetu i przeróżnych portali aukcyjnych łatwo kupić nowy model. Część jednak z rozmysłem kupuje starszy, słusznie wytykając jakość czy wykonanie nowszych.

Nowe modele na giełdzie

Z racji posiadania starych resoraków, jak i nowszych powiem tak – lubię oba rodzaje, chociaż większym sentymentem darzę te starsze. Z jednej strony, starszy resorak nieraz odwzorowuje model, którego nie ma od dawna na drogach. Nie mówiąc o tym, że niektóre były odzwierciedleniem modelu, o którym mało kto słyszał, czy dawał uwagę o niego. Nieraz przyłapałem się na tym, że ciekawiej wyglądał model wozu, o którym nie słyszałem, niż najnowszy z takiej czy innej serii.

Swoje robił także aspekt cenowy – starszy model niejednokrotnie potrafił być tańszy od takiego samego, ale nowszego

Z drugiej strony, wiele obecnych na rynku modeli nigdy nie produkowano w żadnej formie. To jest częste zwłaszcza przy prototypach czy małoseryjnych, mniej znanych autach.

Z doświadczeń z rozbieraniem modelu – niezależnie do malowania czy czyszczenia – bywa różnie. Starsze, mniejsze modele były zazwyczaj nierozbieralne, chociaż trafiały się także te łatwe do dekompletacji. I odwrotnie – młodsze egzemplarze były dość przyjemne do demontażu, chociaż trafiały się śruby z łbem trójkątnym i inne „niespodzianki”.

Resorak jako substytut auta? – czyli podsumowanie

Istnieje prawo nagłówków prasowych, które głosi, że tytuł albo nagłówek z pytaniem daje odpowiedź nie. Tutaj nie ma co fizjologować jakby to powiedział Ferdynand Kiepski – resorak nie zastąpi auta. W jakimś stopniu może zastąpić jazdę, ale nie ma co ukrywać – lepiej jeździć normalnym samochodem, niż go mieć w skali. Model posiadanego samochodu jest raczej urozmaiceniem wnętrza wozu.

Ten model nie pasował do auta, ale mniejsza o to

Oczywiście, takie modele z racji na wielkość są łatwiejsze do przechowywania. Normalnego samochodu, poza nielicznymi przypadkami, nie postawisz w salonie czy sypialni. Model w skali bez trudu upchniesz do kartonu czy postawisz na półce, by cieszył oczy. Sam resorak może stać na kupionej bądź zrobionej samemu dioramie, w gablotce albo zamykanej witrynie – możliwości jest mnóstwo.

No i najważniejsze – za resoraka nie trzeba płacić ubezpieczenia czy jeździć na przeglądy, nie mówiąc o zgłaszaniu nabycia takiego. ; )

Co myślisz o tym artykule?
  • Świetny (1)
  • Interesujący (0)
  • Przydatny (0)
  • Nudny (0)
  • Słaby (0)
Total
0
Shares

Bądź na bieżąco!

Otrzymuj natychmiastowe powiadomienie email o nowych wpisach.

Bez spamu i reklam. Tylko najnowsza treść!

Komentarze 1
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzedni
Zawieszenie klasycznych tylnonapędowców: Hotchkiss drive i nie tylko

Zawieszenie klasycznych tylnonapędowców: Hotchkiss drive i nie tylko

Zobacz także:
Total
0
Share