Spis treści:
Poniższa publikacja jest pierwszym rozszerzonym artykułem serii #LosowaFura. Cykl ten realizowany jest na facebookowym profilu regularnie, a nowy tekst pojawia się raz w tygodniu. Na Motorewers.pl będę publikować bardziej rozbudowane historie tych pojazdów, wzbogacając je o dodatkowe informacje, szczegóły i zdjęcia. Takie artykuły nie będą publikowane regularnie i po kolei od pierwszego numerka, ale właśnie… w sposób losowy!
Oryginalny wpis na Facebook: Losowa fura – #118 [22 kwietnia 2026]
Wszystkie opisane pojazdy tej serii znajdziecie w dedykowanej kategorii poniżej.
Autor: Rastoporte
Pierwszy eksperyment
Alfa Romeo B.A.T. 5 wygląda jak bardzo odważny show car z początku lat 50. Wielkie płetwy, prawie całkowicie zakryte koła, mocno przeszklona kabina i nadwozie, które miejscami bardziej przypomina samolot niż samochód.
Jednak nie wygląd był tu najważniejszy. B.A.T. 5 był pierwszym eksperymentem aerodynamicznym, a jego stylistyka wynika właśnie z prób ograniczenia oporu powietrza. Samochód powstał w Carrozzeria Bertone według projektu Franco Scaglione i został pokazany podczas salonu samochodowego w Turynie w 1953 roku. Był pierwszym z trzech prototypów serii B.A.T. Później dołączyły do niego jeszcze B.A.T. 7 i B.A.T. 9d.

Skrót B.A.T. nie pochodzi od nietoperza i w rozwinięciu oznacza Berlina Aerodinamica Tecnica. Numer 5 został nadany dlatego, że przed wykonaniem gotowego auta zbudowano cztery pełnowymiarowe modele i dopiero piąty pojazd otrzymał metalową karoserię.
Aerodynamika przede wszystkim
Bazą techniczną była Alfa Romeo 1900, ale również tutaj nie podzespoły były najważniejsze. Bertone skupiało się przede wszystkim na karoserii i ograniczeniu oporu powietrza. Przód jest bardzo niski, reflektory schowano, a silnik nie mógł wystawać ponad linię maski. Do tego przednie błotniki mocno wysunięto na boki.

Najwięcej dzieje się jednak wokół kół. Tylne zostały właściwie całkowicie zabudowane, a przednie mocno schowano w karoserii i zostawiono za nimi duże otwory. Obracające się koła mocno zaburzają przepływ powietrza, więc Scaglione próbował ten problem jak najbardziej zniwelować.
Podobnie potraktowano kabinę. Jest mała, mocno przeszklona i bardzo opływowa. Szyby boczne ustawiono pod dużym kątem, dach poprowadzono nisko, a tył mocno się zwęża. Z tyłu jest też jeden z najbardziej charakterystycznych elementów tego auta – ogromne płetwy wyrastające z tylnych błotników i pochylające się do środka. Pomiędzy nimi znajduje się dzielona szyba.
Z B.A.T. 5 najczęściej łączy się współczynnik oporu Cd 0,23, ale trzeba pamiętać, że w latach 50. były zupełnie inne warunki pomiarów i nie można tych danych porównywać z dzisiejszymi wynikami. Mimo tych zastrzeżeń wynik może robić wrażenie, zwłaszcza biorąc pod uwagę wykorzystany napęd.

Mechanika na drugim planie
Pod maską pracował natomiast czterocylindrowy silnik z Alfy Romeo 1900 o pojemności około dwóch litrów, jednak konkretna moc nie jest do końca jasna. W różnych źródłach pojawia się około 90, 100 albo 115 KM. Wszystkie są jednak zgodne co do prędkości maksymalnej, która ma wynosić około 200 km/h.
Cel powstania samochodu najlepiej obrazują jego osiągi. Rozpędzał się do 200 km/h z mocy około 100 KM przy masie 1100 kg i to w latach 50. Nie włożono wielkiego silnika, tylko próbowano zrobić nadwozie, które wykorzysta niski opór powietrza na korzyść osiągów.
Co ważne, B.A.T. 5 nie był też nieruchomą makietą. Miał kompletne dwuosobowe wnętrze, normalnie jeździł i został zbudowany jako pełnoprawny samochód. Kabinę wykończono na czerwono, przed kierowcą znalazł się zestaw okrągłych zegarów, a za fotelami nawet trochę miejsca na bagaż.

Życie po premierze
Krótko po premierze samochód został sprzedany. 1 października 1953 roku kupił go Stanley H. „Wacky” Arnolt. Amerykański przedsiębiorca, importer i kierowca wyścigowy, mocno związany wtedy z Bertone. Zapłacił za Alfę 7769 dolarów.
Następnie samochód trafił do USA i w lutym 1954 roku pojawił się na International Motor Sports Show w Nowym Jorku. Wtedy cena wynosiła już 25 000 dolarów.

Później Alfa jeszcze kilka razy zmieniała właściciela. Ostatecznie w 1958 roku kupił go Joe Prysak i zachował przez prawie trzy dekady. Przez pewien czas B.A.T. 5 wisiał pod sufitem jego sklepu. Dzisiaj brzmi to niewiarygodnie, ale wtedy był po prostu starym prototypem, który nie miał jeszcze statusu dzieła sztuki za miliony. W latach 80. samochód odrestaurowano.
Trzy podejścia do jednego pomysłu
Bertone po zbudowaniu Alfy Romeo B.A.T. 5 wcale się nie zatrzymało. Już rok później pojawił się B.A.T. 7. Jeszcze bardziej ekstremalny, jeszcze niższy, z większymi płetwami. Jego współczynnik Cd określano na około 0,19.
Rok później, w 1955 roku, pojawił się trzeci pojazd z tej serii – B.A.T. 9d. Znacznie spokojniejszy i z mniejszymi płetwami. Bardziej przypominał też Alfę Romeo, dzięki charakterystycznej atrapie z przodu.

Po premierach cała trójka bardzo szybko rozjechała się po różnych krajach i właścicielach. Przez kilkadziesiąt lat nie stały nawet obok siebie. Dopiero w 1989 roku podczas Pebble Beach Concours d’Elegance pierwszy raz zebrano je wszystkie w jednym miejscu. I tak już zostało, ponieważ niedługo potem wszystkie projekty z serii B.A.T. trafiły do jednego kolekcjonera.
Powrót po latach
To jednak nie koniec historii. Po ponad 50 latach pojawił się jeszcze B.A.T. 11. Projekt powstał w 2008 roku z inicjatywy Gary’ego Kaberle, byłego właściciela B.A.T. 9.
Bazą została Alfa Romeo 8C Competizione. Nie była to jednak kopia żadnego z samochodów Scaglione. Raczej współczesne rozwinięcie motywu. Częściowo zakryte koła, mała kabina, dzielona tylna szyba, rozbudowane tylne błotniki i oczywiście płetwy.

B.A.T. 11 pokazano w Genewie w 2008 roku, ale nie na oficjalnym stoisku Bertone. Firma była wtedy w poważnych problemach finansowych, więc samochód odsłonięto podczas osobnego wydarzenia AutoDesignNight. Nie jest to kontynuacja eksperymentów Scaglione z lat 50., ale dobrze pasuje jako zamknięcie rodziny B.A.T.
Od prototypów do dzieł sztuki
W 2020 roku B.A.T. 5, 7 i 9d trafiły na sprzedaż. Sotheby’s wystawiło całą trójkę podczas aukcji sztuki współczesnej w Nowym Jorku. Nie na aukcji motoryzacyjnej, tylko razem z dziełami sztuki.
Sprzedały się za 14,84 miliona dolarów. Całkiem sporo jak za trzy eksperymentalne Alfy z lat 50.
